Rodzice plus grzybki halucynki

Koleś lubiał różne używki, w tym i również tzw."grzybki halucynki", któregoś dnia był już ostro wstawiony i postanowił, że z tych swoich grzybków zrobi sobie jajecznice..
Pomysł tak mu się spodobał, że jajecznice zrobił z 10 jaj i kiedy zjadł już połowę z patelki stwierdził, że warto by było podzielić się takim kulinarnym przysmakiem z kolegą mieszkającym w bloku obok...
I tak też zrobił, było miej więcej po piętnastej, sierpień, upalne słońce i jakieś 30 w cieniu.. w czasie gdy nie było go w domu, wrócił jego tato z pracy, oczywiście głodny jak wilk... i zobaczył jeszcze ciepłą jajecznice na patelni.... oczywiście stwierdził, że się poczęstuje...
Jakiez było zdziwienie tego kolesia, gdy wracając z kumplem do chaty zobaczył faceta ubranego w dwie(!!!) pary spodni, chyba ze trzy bluzy, no i oczywiście kozaki i zimową kurtkę przed klatką i trzymającego w ręku łopatę do odgarniania śniegu!!!!
Koleś nawet nie zdążył zabrać ojca sprzed klatki do domu gdzy z nienacka nadjechała karetka pogotowia, panowie pielęgniarze wypadli z autka i ubrali biednego struszka w kaftanik i bez większych tłumaczeń wpakowali go do auta spowrotem i pojechali jak się później okazało najpierw do najbliższego zakładu dla czubków.... dopiero tam okazało się, że ojczulek jest "tylko" naćpany a nie szajbnięty, jak upierał się sąsiadka z dołu...


Popularne są też inne zakończenia:
Kiedy to wracając do domu kolega spotyka:
- ojca klęczącego przed matką i błagającego żeby go zabiła bo go szatan opętał
- ojca przybijającego gwoździami dywan coby nie uciekał
- ojca zaczynającego go bić i wrzeszczącego że niby gdzie on się podziewa kiedy matka boska nawiedza ich dom