Narciarski troche...

Kilku studentów wynajęło mieszkanie. Jak to zwykle przy takich okazjach bywa zorganizowali parapetówę.
Ta miała dosyć typowy przebieg. Armia nagrzmociła się jak ruscy dzień po zwycięstwie. W pewnym momencie biesiadnicy stwierdzili, że czas skończyć z konwenasmi i należałoby ją uatrakcyjnić robiąc coś ekstra.
Ponieważ w kilku wzbudził się duch sportowy stwierdzili, że super było by pohulać na nartach. Nie zraziło ich to, ze był sierpień a byli w stolicy. Po krótkim castingu, stwierdzili, że do tego celu najlepiej nadawała się będzie klatka schodowa. Niezwłocznie więc przypięli dechy i zaczęli poginać. W pewnym momencie nie oczekiwanie na „stoku” pojawiła się babcia, która akurat wyszła z mieszkania. W wyniku kolizji staruszka ucierpiała na tyle, że została zabrana przez karetkę.
Dnia następnego jeden z biesiadników stwierdził, że wypadało by odwiedzić poszkodowaną w szpitalu, bo mogą mieć problemy. Niezwłocznie delegacja popędziła z kwiatkami do szpitala. Tu niestety bardzo się zdziwili, ponieważ oddziałowa poinformowała ich, że babcie przeniesiono na psychiatrię, ponieważ biedaczka twierdziła, że w bloku na Mokotowie ją narciarz potrącił. ;)