Jak odchodzili wielcy...
Barbarossa, władca Algieru, każdą noc spędzał w haremie z paroma swieżymi niewolnicami. Tam dopadla go smierć w 70-tej wiośnie życia. Niewolnice z haremu "zakochały" go na śmierć.Być może tylko z tego powodu, że był papieżem, dużo wcześniej odwiedziła kostucha 26-letniego Jana XII znanego z rozpusty, gdy na figlach dopadł go pewien zazdrosny mąż i tak pobił, że papież nie tylko nie skonsumował damy, ale i nie dożył też rana.
Tak jak dzisiaj Aids, tak niegdyś postrachem wszystkich nadużywających uciech cielesnych był syfilis. „Na ową bezecną chorobę, cierpiąc jak potępieniec” zszedł z tego świata między innymi król Aleksander Jagielończyk, Jan II Sobieski, Zygnunt II August, wielki hetman litewski Jan Karol Chodkiewicz, a także pisarz francuski Guy de Maupassant. Ten ostatni na wieść, że jest chory pisał: „Mam syfa, ale takiego z prawdziwego zdarzenia, nie jakiś tam tryper, nie świętoszkowate kłopociki, nie mieszczańską kłykcinę kończystą, nie nie! To prawdziwy wielki syf. Jestem z niego dumny i mam w pogardzie wszystkich burżujów. Alleluja! Mam syfa! A skoro go mam, nie boję się już, że go złapię!
Waleczny i odważny król Nawarry Antoine de Bourbon, którego kule omijały w boju zginął od przypadkowej kuli, gdy oddawał mocz z dala od zgiełku bitewnego. Jego syna Henryka IV o mało nie spotkał taki sam los, kiedy podczas polowania przyparty potrzebą udał się na stronę. Za sedes posłużyło królowi koryto w chłopskiej oborze. Właścicielka widząc, że ktoś wziął karmnik jej świni za latrynę, tak się zdenerwowała, że chciała rozpłatać intruzowi głowę sierpem. Na szczęście król w porę uniknął ciosu.
Na sedesie zginął także Henryk III Walezy, którego ugodził nożem w odsłonięte podbrzusze mnich morderca, gdy władca z opuszczonymi pludrami załatwiał potrzebę naturalną. Pomimo zastosowania przez medyków natychmiastowej reanimacji w postaci lewatywy króla nie udało się odratować.
Mało chwalebna śmierć dosięgła również carycę Katarzynę II. Dostała wylewu krwi do mózgu w wyniku zbyt energicznego „parcia” siedząc na sedesie.
Astronom Tyho Brahe miał kiedyś zaszczyt siedzieć przy stole cesarza Rudolfa. Przesadny respekt dla dobrych manier nie pozwolił mu opuścić sali, gdy odczuwał potrzebę udania się w ustronne miejsce. To wstrzymywanie się miało fatalne skutki, uczony zmarł bowiem na atak mocznicy.
Francuskie powiedzenie „wykopać sobie grób własnymi zębami” odnosi się do tych, którzy odeszli z tego świata w trakcie napełniania brzucha. Panią Josephtte Brillat śmierć zaskoczyła w trakcie posiłku. Czując, że się zbliża dama wrzeszczała do lokaja: „Umieram, prędzej, dawaj deser”.
Filozof La Mettrie zmarł założywszy się, kto zje więcej pasztetu z bażanta, a pisarza Alfonsa Daudera dopadł wylew w trakcie jedzenia zupy. Antoni Czechow skonał pijąc szampana, kompozytor Johannes Brahms wychylajac szklankę wina reńskiego, Allan Edgar Poe amerykański poeta i nowelista zapił się na śmierć, a Ludwik van Beethoven zmarł na marskość wątroby spowodowaną nadużywaniem alkoholu. Wóda i narkotyki wykończyły też włoskiego malarza Modiglianiego, a papież Aleksander VI Borgia zmarł wypiwszy przez pomyłkę zatrute wino, które wcześniej wysłał w prezencie pewnemu kardynałowi mając nadzieję, że ten wysączy je co do kropelki...
Baraguey – Dihlliers, marszałek Francji, strzelił sobie w łeb, gdy stwierdził, że podczas snu przytrafiło mu się to, co niemowlakowi w pieluchach. Doszedł do wniosku, że ten objaw zdziecinnienia nie przystoi jego urzędowi.
Na nadzwyczaj dziwny sposób skończenia ze sobą z rozpaczy po śmierci żony wpadł król Hiszpanii Ferdynand VI. Przez cały tydzień napychał się jedzeniem, starając się nic nie wydalić. Siadał na spiczasto zakończonych poręczach foteli, żeby zatkać sobie odbyt. W końcu dopiął swego, kostucha zabrała go ze sobą.
Włoski astrolog Cardano postawił horoskop, w którym określił datę swojej śmierci. Odebrał sobie życie, gdyż chciał, aby potwierdziła się jego przepowiednia.
Couvrex ściął sobie głowę urządzeniem własnej konstrukcji, a Empedokles rzucił się do krateru Etny z rozpaczy, że nie mógł znaleźć przyczyny jej wybuchu.
Przyczyną zejścia Izabeli I Katolickiej był „wrzód we wstydliwym miejscu”, którego królowa nabawiła się od zbyt długiego siedzenia w siodle. Odeszła z tego świata, gdyż wstydziła się pokazać medykom swoją dolegliwość.
Jean Rousseau pisał o szczegółach śmierci pani de Vercellis: „Wreszcie nie odzywała się już i skręcała się tylko w agonii, kiedy nagle głośno puściła wiatry. W porządku – powiedziała odwracając się – jeśli kobieta pierdzi, to znaczy, że żyje! Były to jej ostatnie słowa”.
Pisarz Alfons Daudet tak łapczywie łykał zupę, że dopadł go wylew. Gdy władca Anglii Henryk I przejadł się na smierć ukochanymi minogami, ciało nafaszerowane rybami wydzielało tak niemiły zapach, że posolono je obficie, zaszyto w wołową skórę i tak doprawione wysłano do Caen, gdzie grzebano królów Anglii.
"Tu Margot spoczywa,
ładne miała lico
i dwu mężów miała,
lecz zmarła dziewicą."
Takie epitafium kazała wyryć na swoim grobie Małgorzata Austriacka, której dwaj mężowie nie stanęli na wysokości zadania.
Konsumując dziewictwo miał okazję umrzec Ludwik VIII Lew! - Lekarze włożyli słabującemu do łóżka młodą dziewczynę twierdząc, że taki okład przywróci mu zdrowie. Król odesłał jednak lekarstwo w stanie nienaruszonym, bojąc się popełnic grzech smiertelny.
Z kolei brak wstydu przyczynił się do zgonu króla Francji Ludwika III. Goniąc w określonym celu wieśniaczkę, która bardzo mu przypadła do gustu, rozpalony nie dostrzegł zbyt niskiej futryny drzwi i tak walnął w nią łepetyną, że zażył jedynie rozkoszy śmierci.
Karol II Zły, król Nawarry, cierpiał z powodu zimna i w chłodne noce kazał się zaszywać służącemu w nasączone wódką prześcieradło (wiedział co rozgrzewa). Pewnej nocy sługa zbyt blisko przysunął świece. Tak to król, cierpiąc z zimna, umarł z gorąca.
Ironia losu, czy raczej śmierci wyprawiła w zaświaty Ajschylosa. Grecki poeta wygrzewał się na słońcu, a przelatujący orzeł wziął jego łysą jak kolano czaszkę za kamień i rzucił w nią upolowanym żółwiem, by go rozłupać. Pękła tylko czaszka, żółw wyszedł cało.
Kto by pamiętał prezydenta Francji Faure’a, gdyby nie fakt, że śmierć zdybała go na kochance, w czasie aktu miłosnego, w pokoiku tuż obok prezydenckiego gabinetu.
Król Francji Ludwik IX Święty, zmarł w Tunisie. Aby przetransportować szczątki do Paryza, króla pocięto na kawałki i gotowano w wodzie z winem tak długo, aż ciało oddzieliło się od kości. Królewski rosół wylano gdzieś do rowu, nierozgotowaną do końca skórę i serce przewieziono do opactwa Monreale na Sycylii, zaś kości do Saint-Denis we Francji, gdzie je pochowano. Na krótko, bo jako cenne relikwie wkrótce zostały rozkradzione.
Angielski władca Henryk V zakończył krótki żywot upalnego lata wojując we Francji, w zamku Vincennes. Ze względu na panującą wysoką temperaturę ciało pozbawiono wnętrzności i poćwiartowano, a następnie wrzucono do największego kotła, jaki był w zamkowej kuchni. Wywar pogrzebano z czcią na cmentarzu, a kości przełożone aromatycznymi substancjami zawieziono do Anglii.
Niesamowite były również losy ciała największego poety i bawidamka epoki, lorda Byrona. Gdy zmarł w Grecji nie tyle na malarię, co na skutek zespołowego wysiłku lekarzy, którzy leczyli go nieustannym puszczaniem krwi i środkami przeczyszczającymi, ciało wraz z wciąż ssącymi je pijawkami wrzucono do kadzi z alkoholem i tak przewieziono do Anglii. Kapitan brygu "Florida" nie przegapił okazji i zbił niezły majątek sprzedając chętnym - po gwinei za kwartę - alkohol, w którym moczył się poeta. Również rodzina spieniężyła sławę Byrona. Ciało wystawiono w Londynie na widok publiczny, a każdy, kto nabył bilet, mógł je sobie pooglądać. Tłumy waliły takie, że ruch musiało regulować wojsko.
"Bicz Boży" - wódz hunów Atylla został prawdopodobnie na polecenie wywiadu bizantyjskiego "zgwałcony" przez kochankę tak że dostał ataku serca i zmarł podczas szczytowania.
Jan Luxemburski pod koniec życia zaniemógł, oślepł i obłąkał. Lubował się on w ślubowaniach, przyrzeczeniach, zakładach itp. Pewnego dnia ślubował Bogu, że zdobędzie bardzo mocno broniony zamek. Czyn ten szaleńczy nie mógł się powieść, zamku nawet nie można było oblegać skutecznie. Kiedy wszystkie szturmy się załamały Jan Luxemburski kazał przywiązać się pomiędzy 2-óch najdzielniejszych rycerzy i ruszył szturmem na bramy zamku. Bramie się nic nie stało jednak król i jego świta rozkwasili się na niej. Ale honor został uratowany!!!
Cesarz Fryderyk Barbarossa podczas jednej z krucjat poszedł się golić i podczas tej czynności - utopił się!!!
Król Polski i Lotaryngii Stanisław Leszczyński podczas drzemki poobiedniej w fotelu zapalił się od kominka i spłonął żywcem.
Ostatni król Polski ANTONI Stanisław Poniatowski (taka jest prawidłowa kolejność imion!!!) utopił się w czasie spaceru....
Król Polski Michał Korybut Wiśniowiecki tak się śpieszył do bitwy Chocimskiej, że zadławił się przy obiedzie śliwką i zadusił... Na całe szczęście dla Polski
Król Karol VIII wstał rano i wyszedł z komnaty... pod drzwiami w nocy ktoś mu po prostu zrobił kupę, on się na niej poślizgnął i uderzył o drzwi potem posadzkę i legł martwy...
Namiętność do pięknej tancerki wpędziła do grobu marszałka Lauristona, który zgasł w łóżku swojej kochanki w 60 wiośnie życia. W nekrologu zamieszczonym nazajutrz w gazetach napisano, że marszałek zmarł „w umiłowaniu religii”. Następnego dnia artystka otrzymała przydomek „Religia”.
Przykry wypadek spotkał księcia Kondeusza u baronowej de Feuchere, byłej londyńskiej prostytutki. Podeszły wiek księcia nie pozwalał mu dowieść swego uczucia do pięknej kurtyzany. Ale baronowa biegła w kunszcie miłosnym wiedziała, co należy zrobić, aby usztywnić tę część księcia, która była im potrzebna do amorów. Zakładała kochankowi pętlę na szyję i podwieszała go na okiennej zasuwie, co na pewien czas przywracało mu wigor. Którejś nocy zbyt późno zdjęła wielmoża z zasuwy i biedak się udusił.

