dowcipy o czukczach

Czukczom mieszkającym w tundrze komitet podarował wagon. Po pewnym czasie postanowiono sprawdzić jak Czukczom się mieszka w nowym lokum.
- Dobrze - odpowiedział Czukcza - tylko na drzwiach do toalety napisali " zabronione korzystanie z toalety w czasie postoju" i zawsze gdy ktoś wejdzie do niej to Czukcze muszą pchać wagon po Tundrze...


Postanowiono, że i Czukcze powinni mieć dowody osobiste. Przyjechał fotograf, po oględzinach stwierdził, że wszystkie twarze takie same a w dodatku zarośnięte to sie nikt nie pozna jak zrobi jedno zdjęcie i powieli - a mu o wiele taniej wyjdzie i nie zmarznie. Jak stwierdził tak zrobił. Czukcze dowody dostali ale jeden przychodzi do fotografa, pokazuje zdjęcie i mówi
- Panie, to nie ja!
- No jak nie pan, oczy pana?
- No oczy moje ale to nie ja!
- Przecież broda, wąsy, cera taka sama - wszystko sie zgadza, to co panu nie pasuje?
- No gęba moja, ale kufajka nie moja!


Wojsko testowało tajną balistyczną rakietę o tajnej nazwie SS-50. Niestety wprowadzono w nią błędne dane, w skutek czego nieuzbrojona rakieta spadła gdzieś w tajdze. Wysłano po nią specjalną grupę. Ci po dotarciu na miejsce łapią pierwszego spotkanego Czukczę i pytają:
- Czukcza! Jakieś pięć dni temu w tych okolicach przelatywał błyskający ognisty kij. Nie widziałeś go?
- Nie, nie widziałem - mówi Czucza. - Przelatywał samolot, potem helikopter, potem SS-50, ale świecące kije to tu nie latały.


Czukcza, strażnik wioski, zatrzymuje skradającego się po ciemku człowieka:
-Hasło?
-Czarne niebo?
-Źle! Biała ziemia! Idź gamoniu i na przyszłość pamiętaj!


Plemię Czuczukenów wypowiedziało wojnę Chinom. Generał chiński zwołuje od razu generałów, rozkładają mapy taktyczne i szukają terenów wroga. Szukają, ale coś nie widać. Dali więc w większej skali mapy. Patrzą, patrzą - JEST! - mała kropka z napisem "Czuczukeni". Ładuje się wojsko chińskie w sprzęt bojowy i jedzie w to miejsce. Faktycznie jest tu tabliczka: "Terytorium Czuczukenów", ale dalej jest wzgórze, a na nim 2 namioty i 3 ludzi siedzi. Podchodzi więc delegat wojsk chińskich i się pyta:
- Czy to wy jesteście czuczukeni?
- Tak.
- I to Wy wypowiedzieliście nam - Chinom - wojnę?
- Tak.
- Ale Was jest tylko trzech, a nas cały miliard.
- ?! KURDE!!! Jak my Was wszystkich pochowamy!!


- Jaka nacja ma największy temperament seksualny?
- Czukcze. W końcu noc poślubna na Czukotce trwa pół roku.


Czukcza dostał piękne mieszkanie w centrum Moskwy. Znajomi zwalili się gromadą zobaczyć, jak mieszka. Pierwszy pokój - pusty, białe ściany.
- Czukcza, co to ma być?! - pytają zdumieni.
- Tundra - wyjaśnił Czukcza.
Przechodzą do drugiego pokoju, też puściutki, białe ściany.
- A to co? - pytają Czukczę.
- Tundra - wyjaśnił Czukcza niewzruszony.
Idą do kuchni - ten sam obraz. I znowu wyjaśnienie Czukczy to samo.
Zaglądają do ubikacji, a tam wszystko jak w jurcie, a żona Czukczy z czwórką dzieci przy ognisku przyrządza posiłek
- Czukcza, to gdzie wy s*ać chodzicie?
- No jakże gdzie, do tundry!


Czekista posiłkując się tłumaczem przesłuchuje Czukczę na okoliczność podejrzenia o posiadanie złota.
- Czukcza, gdzieś schował złoto? - rozpoczął przesłuchanie czekista.
Tłumacz: Czukcza, azjatycka mordo, gdzie złoto?
Czukcza: Nie powiem!
Tłumacz: On nie powie.
Czekista: Jak nie powie, gdzie złoto, to go rozstrzelamy!
Tłumacz: Czukcza, jak nie powiesz, to cię kropną!
Czukcza: Złoto zakopane przy wejściu do jurty!
Tłumacz: Strzelajcie, swołocze, nic wam nie powiem!


Szwedzki akwizytor pil spalinowych zawedrowal do wioski Czukczow. Po niedlugich negocjacjach zostawil im jedna pile na wyprobowanie. Wrocil za tydzien. Czukczowie zadowoleni, pila im sie podoba, moga sciac duzo wiecej drzew dziennie, do tej pory dziesiec, a dzieki pile prawie czterdziesci.
Szwed usmiechniety, zabiera sie do wypelniania ankiety uzytkowania produktu:
- Po kolei, wlewacie benzyne, naciskacie wlacznik...
Czukcze zaklopotani wyraznie.
- ...benzyna..? wlacznik...?


Zebranie lokalnego oddziału KPSS na Czukotce. Atrakcja jest towarzysz, który Właśnie powrócił z Moskwy. Inni Czukcze pytają go:
- I czego się dowiedziałeś w Moskwie, Mekce naszej?
- Bardzo dużo, ale przede wszystkim trzech najważniejszych rzeczy:
Po pierwsze: że Marks i Engels to byli dwaj różni ludzie
Po drugie: że socjalizm służy człowiekowi
Po trzecie: sam tego człowieka widziałem.


Czukotka. Siedzi mucha z żukiem na świeżym guanie renifera.
- Jak się czujesz żuku po awansie?
- Wspaniale! Do niedawna byłem zwykłym żukiem gnojarzem, a teraz proszę: 'menedżer ds. utylizacji odpadów naturalnych'.


Czukotka. Późna noc. Gwiazdy migoczą. Suną sanie. Ciągną je dwaj Czukcze. Na sankach psy.
Strzelają z dubeltówek, batożą od czasu do czasu Czukczów.
- Tylko k*ufa, nic już nie mów! - sapie Czukcza w zaprzęgu do kolegi. - W końcu to był Twój pomysł, żeby dać psom wódki się napić...


Dziennikarz pyta starego Czukczy:
- Ojczulku, ile masz rogów ze swoich jeleni w sezonie?
- Z białych czy z czarnych?
- Niech będzie z czarnych.
- Z czarnych - 2 kilogramy.
- A z białych?
- Z białych też 2 kilogramy.
- A powiedzcie Ojczulku, a ile im potrzeba karmy na dzień?
- Białym czy czarnym?
- Niech będzie czarnym.
- Czarnym - 1 kilogram.
- A białym?
- Białym też 1 kilogram.
Dziennikarz lekko wqrw**ny pyta:
- Co Ty Ojczulku mnie tak podpuszczasz? Dlaczego na każde pytanie pytasz o czarnych czy białych, kiedy odpowiedź i tak jest identyczna?
- Noooo, bo czarne są moje....
Dziennikarz kiwając głową ze zrozumieniem:
- A białe?
- Białe też moje...


Na dalekich rubieżach naszego wschodniego sąsiad tj. Rosji mieszka nacja Czukczów. Jako ludzie przyzwyczajeni do życia w bardzo trudnych warunkach musieli oni poznać tajniki sztuki przetrwania, a m.in również wszelkie sekrety polowania. Dlatego też, w całej Rosji słynęli oni jako najlepsi tropiciele i myśliwi.
Władze w Moskwie oczywiście nie mogły tego przeżyć. "Jak to mozliwe, żeby prymitywni Czukcze w czymkolwiek byli lepsi od prawdziwych Rosjan z Moskwy" zastanawiali się dygnitarze. I w końcu uradzili, że wyszkolą jednego ze swoich agentów na najlepszego myśliwego na świecie i wyślą go do Czukczów, żeby się sprawdził w terenie. Jak wymyślili, tak zrobili. Po skończonym rocznym szkoleniu agent był tak dobrym myśliwym, że niedźwiedzia wytropiłby i na betonie, a w cel trafiał z kilometra.
No i pojechał do Czukczów. Tam zgłosił się do meźczyzny uchodzącego za najlepszego z najlepszych myśliwych, mówiąc, że chce się z nim zmierzyć.
Bladym świtem wyruszyli z chatki Czukczy na polowanie. W trudzie i znoju przedzierali się przez dziką i zasypaną śniegiem tajgę. Przeszli 5 km - śnieg po kolana, przeszli kolejne 5 km - śnieg po pas, przeszli następne 10 km - śnieg po szyję. Wreszcie, jak Moskwiczanin zaczął się już wkurzać, doszli do polany. Patrzą, a po jej drugiej stronie stoi niedźwiedź. Czukcza na migi dał znać Ruskowi, żeby nic nie robił, a sam zaczłą okrążać polanę i zachodzić niedźwiedzia od tył. W końcu jak był tuż za nim, klepnął go w ramię. Niedźwiedź zdumiony się odwraca, a Czukcza wali mu w pysk i zaczyna uciekać przez polanę prosto na Ruska. Ten zaskoczony nie zdążył zmierzyć się do strzału a Czukcza z niedźwiedziem na karku byli już tuż przy nim. Zdezorientowany tylko się odwrócił i też zaczął uciekać. Biegną przed siebie, przedzierają się przez śnieg i gęstwinę. Przebiegli, już 3 km, niedźwiedź cały czas za nimi, przebiegli 6 - niedźwiedź jest tuż tuż. Przebiegli 10 i Moskwiczanin zaczął czuć, że traci siły. W końcu zdesperowany, z nadludzką szybkością odwrócił się i strzelił do nieźwiedzia powalając go jedną kulą. Zdyszany i wkurzony odwraca się do Czukczy, a ten do niego z politowaniem:
- Ot ty durak... Teraz ciągnij go 10 km do chaty prze śnieg...


Czukcza kupił samochód:
-Jak tam samochód?
-Super, do miasta w pół godziny dojedzie, tylko z powrotem w 4 godziny
-???
-Z powrotem ma tylko jedną prędkość


Stary Czukcza na łożu śmierci zwraca się do młodzieży:
- Chrońcie jelenie! One nam dają pożywienie...
I opada na poduszki, zbiera siły i po chwili daje następne wskazówki młodemu pokoleniu:
- Chrońcie las! Dzięki niemu mamy ciepło...
I znowu opada wycieńczony na poduszki. I wydaje się, że wyzionął ducha, ale ostatkiem sił kontynuuje:
- I chrońcie Estończyków! Jeśli Estończycy wymrą to zostaniemy jedynym głupim narodem na świecie...


Zachodzi Czukcza do apteki, podchodzi do okienka i pyta:
- Jest śmietana?
- Co??? Nie...
- A taką kiełbasę wędzoną z czosnkiem macie?
- Nie, kiełbasy też nie ma...
- A może chociaż rybka?
- Nie!!! Takimi rzeczami nie handluje się w aptece - wyjaśnia w końcu aptekarka.
- To kiepsko handlujecie - krzywi się Czukcza.
- Kiepsko? To stań na moim miejscu mądralo, zobaczymy jak Ty handlujesz!
No i zamienili się miejscami. Czukcza za okienkiem a aptekarka nachyla się do niego i pyta:
- Słuchaj Czukcza! Czerwony kawior masz?
- Mam..
- O!!! A czarny?
- Też mam.
- No to ja kupię po pół kilo tego i tego.
- Proszę bardzo, a gdzie recepta?


Czukoccy uczeni podważają twierdzenie, że Ziemia jest okrągła. Wedle ich badań Ziemia jest czarna, brudna i chrzęści między zębami


Czukcza myśliciel siedzi w swoim namiociku na zboczu góry i myśli. W pewnej chwili wpada inny Czukcza: - Jedna z twoich kóz spadła w przepaśc
Ten jednak nie reaguje. Za jakiś czas znów przychodzi pomocnik
- Kolejna twoja koza spadła w przepaśc. Jednak i tym razem nie było odzewu ze strony naszego myśliciela. Po niedługim czasie poraz kolejny wbiega przerażony Czukcza
- Wszystkie twoje kozy spadły w przepaśc!!
Czukcza zmyślił się głęboko
- hm....hm...znaczy zauważalna jest tendencja....


Wojna. Front wschodni. Ostatni Niemiec siedzi w okopie. Naprzeciw pułk Rusków. Niemiec ma karabin i naboje. 'Co robić? Co robić?'
- Iwan! – krzyczy.
- Co?! – wychyla się, a Niemiaszek go ‘bach’ i po Rusku.
- Pietka!
- Co?! – wychyla się, a Niemiaszek go ‘bach’ i po Rusku.
Czukcza siedzi w okopie, trzyma się za głowę i szpce:
- Tylko nie mów ‘Kulumburgaj’, tylko nie mów ‘Kulumburgaj’!


Wędruje Czukcza tajgą, wędruje, markotny jakiś, poirytowany - aż się zwierzęta dziwują. Nie zwraca uwagi ani na łasice, ani na renifery, na dorodne sobole i pieśce nawet okiem nie rzuci. Snuje się tak parę dni aż wreszcie któregoś ranka nagle staje naprzeciw niego ogromna, kudłata, rozzłoszczona niedźwiedzica. Głuchy pomruk dobywa się z głębi ogromnego cielska, ślina kapie jej z pyska a ogromne pazury gotowe są w mgnieniu oka rozszarpać każdego kto się zbliży. Czukcza stoi i uśmiecha się. Nareszcie. Powoli ściąga z pleców strzelbę i odrzuca ją w krzaki. Przez chwilę waży w dłoni swój myśliwski nóż, namyśla się lecz i ten ostrożnie odkłada. Podchodzi coraz bliżej...
- Taaak... dziesiątki zajęcy i lisów, niezliczone sarny, renifery i łosie, a także parę wilków... wszystko już było. Ale z tobą to dopiero będzie zabawa - mamrocze Czukcza odpinając rozporek..


Czukcza je winogrona. Po mordzie ścieka mu sok. Oblizuje się i mlaszcze. Podchodzi jego kolega, też Czukcza.
- Dobre?
- Bardzo dobre!
- Jak ryba?
- Nie, lepsze!
- Jak grzyby?
- Nie, lepsze!
- A jak dobre?
- Jak r*chanie.


Czukcza napisał w testamencie, że chciałby być pochowany w oceanie.
Pół wsi utonęło podczas kopania mogiły.


Siedzi Czukcza z geologiem nad brzegiem oceanu
-Powiedz mi ,czy kobiety bywają całe czarne? - pyta Czukcza
-Bywają
-A cale białe ?
-Też
-A czarno-białe?
-Nie ma takich
-To znaczy ,że znowu to był pingwin...


Czukcza zabrał syna na polowanie, by go nauczyć tajników myśliwstwa.
Idą tak sobie przez tundrę, a tu zza krzaka wyskakuje niedźwiedź.
- BACH! - Czukcza położył niedźwiedzia jednym strzałem.
- Niedźwiedź dobry - niedźwiedź mięso, sadło i futro - wyjaśnił Czukcza synowi.
Wrzucili niedźwiedzia do torby i poszli dalej.
Wtem nadleciała gęś polarna.
- BACH! - Czukcza trafił gęś jednym strzałem.
- Gęś dobra, gęś mięso, sadło i pierze - wyjaśnił Czukcza synowi.
Wrzucili gęś do torby i poszli dalej.
Nagle zza krzaka wyszedł geolog.
- BACH! - Czukcza położył geologa jednym strzałem.
- Geolog dobry, geolog papierosy i zapałki - wyjaśnił Czukcza synowi.


Siedzi Czukcza nad brzegiem oceanu i krzyczy:
-Amerykanie wy biedacy !
Podchodzi KGB-owiec:
-Brawo ,brawo! Ą dlaczego tak ich wyzywasz?
-Kupili Alaskę ,a na Czukotkę im pieniędzy zabrakło!


Siedzi 2-ch czukczów nad brzegiem Morza Północnego.
- słuchaj dowcip ci opowiem - mówi jeden
- a polityczny?? - pyta drugi
- no raczej tak...
- to nie chce bo nas na Sybir za to ześlą


Jedzie Czukcza saniami poprzez pole lodowe kiedy nad głowa przelatuje mu śmigłowiec. Czukcza drapie się po głowie i mruczy do siebie: znaczy sie woda ognista będzie, znaczy sie żone zgwałcą, znaczy sie ekspedycja będzie


Czukotka. Miejscowa wytwórnia "Czukcza Film" kręci film o okupacji niemieckiej w czasie 2 wojny światowej. Kadr z filmu:

Zima. Wichura, w lesie przysypana śniegiem mała chatka. Do drzwi podchodzą jakieś cienie i pukają.
- Kto tam?
- Gestapo!
- A co chcecie?
- Partyzanta!
- Którego?
- Iwana Władimirowicza Kowaliewa!
- Nie ma go
- A gdzie jest?
- Wziął ładunki i poszedł most kolejowy wysadzać, jak niemiecki transport będzie jechał.
- To jak wróci, przekażcie, że gestapo się na niego gniewa.


Jedzie sobie żwawo Czukcza czerwonym Kamazem szeroką ulicą. Wciska hamulec.... a tu - matulu Rasssiju najukochańsza - hamulec nie łapie.
Patrzy przed siebie - restauracja, pełno ludzi. "No, rozpierdzielę się i ludzi pozabijam. Kurteczka!"
Patrzy na prawo - bazar, pełno ludzi. "No, rozpierdzielę się i jeszcze więcej ludzi pozabijam. Kurteczka!"
Patrzy na lewo chłopczyk idzie. "No, skręcę w lewo. Jedna ofiara to nie setki. Mniejsze zło...".
News z gazety następnego dnia: "Wielki Kamaz zabił 154 osoby. Wszystko zaczęło się do chłopca, który biegł na bazar..."


W kawiarni siedzą Anglik, Francuz, Rosjanin, Czukcza i Żyd. Wszyscy dostali po filiżance kawy, a w każdej z nich mucha.
Anglik nie tknął filiżanki, Francuz wyjął muchę i wypił kawę, Rosjanin wypił kawę z muchą, Czukcza zjadł tylko muchę, bo nie wiedział co to takiego kawa, Żyd wypił dwie kawy, bo swoją muchę zamienił na kawę Czukczy.


Rosjanie gonili amerykańską łódź podwodną. W pewnym momencie wynurzają się, rozglądają, a na brzegu stoi Czukcza więc go pytają
-Te Czukcza! Przepływali tędy Amerykanie?!
-Ta, przepływali!
-A dokąd popłynęli?!
-Na północny-zachód!
-Czukcza! Nie wymądzraj się k***a tylko pokaż ręką!


Czukcza podarował żonie na urodziny prezent w ślicznym czerwonym pudełku.
Żona otwiera pudełko, a tam kostium kąpielowy i łom.
- A to co?
- No kostium kąpielowy, do kąpania.
- A łom na co?
- Żebyś sobie mogła przerębel zrobić.


Czukcza pracuje w straży granicznej, Stoi dzielnie na posterunku, nagle widzi ktoś sie zbliza do niego :
-Stój ! Będe strzelał!
-Stoje
-Strzelam !


Wycieczka Amerykanów z Nowego Jorku przyjechała na Czukotkę. Zobaczyli stado jeleni i dalej je fotografować. Obok stoi Czukcza. Wsadził łapy do kieszeni, wypiął dumnie pierś, zrobił nadętą minę i mówi:
- Nu szto, sztrasznyje zwieri? A my ich jebiom!


Pewnego razu Czukcza wybrał się na wycieczkę do Moskwy. Zwiedził między innymi moskiewskie lotnisko. Po powrocie mieszkańcy wioski pytają go
- Szto ty tam w Maskwie widieł.
Czukcza na to:
- Aeroport. /lotnisko znaczy się/
- A szto na aeroportie widieł - dopytują dalej współplemieńcy.
- Samaliot!
- A szto takoje samaliot? - Wszyscy wybałuszyli oczy.
- Kak by wam to skazat'... Samaliot kak... Nu samaliot kak ch*j - Padnimajetsa, padnimajetsa, padnimajetsa i... paszoł w p**du.


Z okazji rocznicy rewolucji październikowej radio moskiewskie zorganizowało konkurs, w którym nagrodą (jak to w Rosji) była super nowocazosne, wielka ciężarówka KAMAZ. Pech albo szczęście (jak kto woli) sprawiło, że ową główną nagrodę wygrał Czukcza. Nagrodę oczywiście dostarczono, a po jakimś czasie, dziennikarz radia postanowił sprawdzić, jak bardzo ona Czukczy się przydała. Pojechał zatem na daleką Syberię, wgłąb niezgłębionej tajgi i dotarł do zwyciężcy.
- No i jak wam się ten samochód sprawuje? - spytał szczęśliwca.
Czukcza odpowiedział:
- Wie pan co, jest po prostu super. Podgrzewana kabina, tak, że jak tam sobie siędzę to mam lepiej niż w domu. Klimatyzacja, wygodne fotele. Czuje się człowiek jak na kanapie. Super sprzęt audio. Po prostu extra. Pakę to ten samochód ma taką, że jak naładuję na nią drewna to dla mnie i sąsiada na całą zimę straczy. Jak włączam światła, to mi pół tajgi oświetlają. ABS - y i te sprawy, więc śliskie drogi mi nie straszne...

Dziennikarz zachwycony, przerywa:
- No to świetnie. Jednym słowem jest pan zadowolony z nagrody i nie ma sie do czego przyczepić?..
- Wie pan co... No jest jedna sprawa.. Pieski, jak mi go ciągną to bardzo szybko się męczą...


Pojechal Czukcza do Moskwy by zakupic samochod.
Sprzedawca zachwala wszystkie....Ale czukcza nie wydaje sie byc zainteresowany tym co mówi sprzedawca, tylko sam sprawdza samochody...
Puka w przednia szybe i mówi
-oooo szkło...
puka w maske
-oooo stal...
puka w zderzak
-oooo plastik
wklada reke pod podwozie
-ooooooo samiec


Przybyli żołnierze do Afganistanu. W pokojowym kontygencie rosyjskim - jeden Czukcza.
Pierwsza noc. Dowódca objaśnia: Idziemy na zwiad. Pojedyńczo. Za każdą głowę Taliba - nagroda. Żołnierze idą do składu broni i wybierają - a to kałasznikowy, a to cekaemy, a to granaty... Tylko Czukcza siedzi i ostrzy swój prosty, krzywy i zardzewiały, własnoręcznie zrobiony nóż. Pooooszliiii!!!
Po trzech godzinach z nocnej wracają wycieczki. Niosą łupy bogate... Jedni dwie głowy dźwigają, inni trzy. A Czukcza ledwie ciągnie za sobą worek pełen obciętych głów partyzantów.
- Czukczo, gdzie się tak nauczyłeś posługiwać tym nożem? - pyta zdziwiony dowódca.
- W tajgę chodziłem - odburknął Czukcza.
- Ale przecież tam nikogo nie ma!!!
- I nie będzie...